Sprostowanie

Szanowni Państwo,

nawiązując do tekstu pani redaktor Dominiki Wantuch pod tytułem „Ekologiczna węglościema. Państwowa spółka wymyśliła chwyt marketingowy niskich lotów”, który opublikowano 30 lipca 2019 roku na łamach Gazety Wyborczej i na stronach portalu Wyborcza.pl, stanowczo domagamy się sprostowania zawartych w nim nieprawdziwych informacji.

Pani redaktor stwierdza wprost, że „Jastrzębska Spółka Węglowa sprzedaje zakazane uchwałami antysmogowymi trujące odpady węglowe”, co oznaczałoby, iż JSW próbuje omijać lub wręcz łamać prawo.

Tymczasem Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu zaświadczył, iż opisywana technologia wytwarzania paliwa VARMO sprawia, że jego stosowanie jest zgodne z obowiązującymi regulacjami prawnymi w zakresie profilaktyki antysmogowej, w tym – z zapisami Uchwały Nr V/36/1/2017 Sejmiku Województwa Śląskiego z dnia 7 kwietnia 2017 r. w sprawie wprowadzenia na obszarze województwa śląskiego ograniczeń w zakresie eksploatacji instalacji, w których następuje spalanie paliw.

Jednocześnie, zgodnie z Ustawą o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw oraz z Rozporządzeniem Ministra Energii w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych z dnia 27 września 2018 r., dozwolona jest sprzedaż peletów i brykietów zawierających co najmniej 85 procent węgla kamiennego i spełniających normy przynależne dla danego sortymentu. Trudno zatem zgodzić się z tezą, że paliwo VARMO jest produktem zakazanym.

Co istotne, na zamieszczonej w artykule grafice za strony internetowej VARMO można odczytać potwierdzone badaniami parametry jakościowe tego paliwa. Trzeba mieć dużo złej woli, aby paliwo węglowe o zawartości siarki poniżej 0,6 proc., popiołu poniżej 6 proc. i kaloryczności powyżej 29 MJ/kg nazywać „odpadem”.

Manipulacją jest twierdzenie, iż „nie ma dziś możliwości spalania węgla bez emisji dwutlenku węgla”, a to dlatego, że współczesnej nauce nie jest znane żadne paliwo, przy którego spalaniu nie dochodzi do emisji CO2. Zdanie to ma ugruntować w czytelniku negatywny odbiór węgla jako paliwa „brudnego” bez wskazania na konsekwencje spalania innych paliw.

Informując o budżecie projektu, autorka nie dotrzymała elementarnych zasad staranności, jakie powinny cechować każdego dziennikarza i podała nieprawdziwą informację, jakoby w 2018 r. JSW Innowacje „w ramach projektu dotyczącego »wytwarzania ekologicznych pelletów« otrzymało prawie 3 mln zł” z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Po pierwsze: w roku 2018 Spółka nie korzystała z dotacji NCBR w zakresie produkcji paliwa VARMO, o czym zresztą poinformowaliśmy panią Dominikę Wantuch, odpowiadając na jedno z pytań przesłanych do JSW Innowacje przed publikacją tekstu. Dofinansowanie na realizację prac B+R uzyskał natomiast projekt „Opracowanie technologii wytwarzania ekologicznych pelletów na bazie drobnoziarnistych sortymentów węglowych dla ogrzewnictwa indywidualnego” (EKomPell). Zostanie on zakończony w połowie przyszłego roku, a wdrożenie rezultatów projektu polegać będzie na wprowadzeniu całkowicie nowego produktu na rynek.

Po drugie: jak łatwo można się dowiedzieć ze strony internetowej JSW Innowacje SA, całkowity budżet projektu wynosi 3.520.248,71 zł, przy czym budżet JSW Innowacje to 1.244.204,00 zł, zaś wartość dofinansowania projektu dla JSW Innowacje przez NCBR wyniosła 497.681,60 zł.

Podobnie, powołując się na opinie rzekomych ekspertów, pani redaktor przeszacowała koszt uruchomienia produkcji paliwa VARMO. Zgodnie z tym, co możemy przeczytać, „może chodzić nawet o kilkaset milionów złotych. To koszty dostosowania zakładu produkcyjnego, testów i analiz »ekologicznego węgla«”.

Informujemy zatem, że podana wartość jest wielokrotnie przeszacowana. Co więcej, decyzja o inwestycji została podjęta wiele lat temu. Pożyczka zaciągnięta na ten cel w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach została już dawno spłacona przez spółkę.

Tekst nie wyjaśnia nawet w sposób właściwy, czym dokładnie jest paliwo VARMO.

„Produkowane przez JSW Innowacje VARMO to sprasowany, wysuszony muł i flot z dodatkiem nieznanego pochodzenia lepiszczy biomasowych, które sklejają odpady węglowe w kawałki wyglądem przypominające pellet drzewny” - czytamy.

To nieprawda. Do produkcji VARMO nie jest używany muł węglowy, charakteryzujący się m.in. bardzo wysokim zapopieleniem i niską kalorycznością. Przy zastosowaniu niskich jakościowo węgli do produkcji VARMO niemożliwe byłoby otrzymanie produktu o potwierdzonej badaniami wysokiej jakości i wartości opałowej.

Nadmienić też należy, że flotokoncentrat i muł węglowy to dwa różne produkty. Jeśli faktycznie muł można nazywać odpadem, tak flotokoncentrat jest wysokiej jakości węglem kamiennym, posiadającym jednakże dwie podstawowe wady: drobne uziarnienie (poniżej 1 mm) i wysoką wilgotność. Dzięki procesowi suszenia i pelletowannia produkcja VARMO pozwala wyeliminować te mankamenty flotokoncentratu i stworzyć paliwo o wysokich parametrach użytkowych.

Cytowana zaraz potem opinia dr. Michała Wilczyńskiego, że „nie mamy w Polsce technologii przetwarzania odpadów węglowych tak, aby powstał ekologiczny surowiec”, jest zatem bezprzedmiotowa, bo flotokoncentrat nie jest odpadem.

Za niezwykle ogólnikowe, a w związku z tym - nieprawdziwe, należy też uznać stwierdzenie dr. Wilczyńskiego, że „polski węgiel jest dość słabej jakości”. Tę hipotezę, według pani redaktor Dominiki Wantuch, potwierdziły analizy przeprowadzone przez niezależnych ekspertów. „Podczas spalania wydziela się bardzo nieprzyjemny zapach, zupełnie inny niż przy spalaniu tradycyjnego węgla” - czytamy.

Tymczasem ani podczas wewnętrznych testów spalania w certyfikowanych laboratoriach, ani u naszych klientów nie dochodziło do „wydzielania się bardzo nieprzyjemnego zapachu, zupełnie innego niż przy spalaniu tradycyjnego węgla”. Bardzo prosimy o informację o tym, kim byli cytowani „niezależni eksperci” i w jakich laboratoriach przeprowadzali testy spalania. Prosimy również o przedstawienie wyników tych testów.

Podobnie rzecz ma się z opinią „ekspertów”, iż w przypadku spalania paliwa VARMO „ilość wydzielanego rakotwórczego benzoapirenu dla kotłów czwartej generacji jest wyższa niż przy spalaniu ekogroszku”, co stoi w sprzeczności z treścią ulotki promującej VARMO.

Raz jeszcze prosimy o przedstawienie wyników wspomnianych badań, bo przeprowadzone w akredytowanym laboratorium badania na Znak Bezpieczeństwa Ekologicznego przyznawany przez Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla wykazały, że emisja benzo(a)pirenu podczas spalania VARMO w kotle V klasy wynosi 0 µg/m3, znajduje się zatem na granicy mierzalności. Świadectwo to jest upowszechnione i umieszczone na naszej stronie internetowej. Nie będziemy się odnosić do innych węgli dostępnych na polskim rynku.

Dalej autorka ponownie zarzuca nam działania z pogranicza prawa, pisząc wprost, że „muły i floty wykorzystywane do produkcji VARMO są niezgodne z uchwałami antysmogowymi”.

Jak już nadmieniliśmy, do produkcji VARMO nie jest używany muł węglowy. O poświadczeniu ze strony Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu, według którego technologia wytwarzania paliwa VARMO sprawia, że jego stosowanie jest zgodne z regulacjami prawnymi w zakresie profilaktyki antysmogowej, jak i o tym, że zgodnie z Ustawą o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw oraz Rozporządzeniem Ministra Energii w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych z dnia 27 września 2018 r. dozwolona jest sprzedaż peletów i brykietów zawierających co najmniej 85 proc. węgla kamiennego i spełniających normy przynależne dla danego sortymentu, także pisaliśmy.

Zarzucono producentowi VARMO, że „aby dostosować parametry VARMO do przepisów, dodawany jest tam lepszej jakości, większej frakcji węgiel. Jednak uchwały zakazują także mieszania odpadów węglowych z węglem”.

Wypada tylko powtórzyć: do produkcji VARMO nie są używane odpady węglowe.

Zaraz potem pada „pytanie” ze strony „ekspertów” - „jakim cudem produkowane z mułów i flot paliwa nie zawierają mniejszych frakcji, takich jak odpady?”.

Pomijając fakt, że do produkcji VARMO nie są używane muły i odpady węglowe, interesującym byłaby odpowiedź, jacy eksperci zadają tego typu pytania?

Całkowicie kuriozalne jest wreszcie zdanie mówiące o tym, że „cena za tonę VARMO wynosi 1 tys. zł, a JSW, zamiast płacić za jego składowanie na hałdach, zarabia”.

Odpowiadamy i podpowiadamy pani redaktor, że flotokoncentraty nie są składowane na hałdach ze względu na swą wysoką jakość. Często służą za to do wzbogacania miksów węglowych przeznaczonych dla koksownictwa i energetyki zawodowej. Muły węglowe z kolei są - jako odpady - składowane w tzw. stawach mułowych. A to, że Spółka chce zarabiać na swoich produktach, jest normalnym podejściem w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej.

Całość kończy nieprawdziwy zarzut skierowany wobec pani Joanny Zębali z JSW Innowacje SA, która zapewnia, że paliwo jest zgodne z rozporządzeniem ministra energii oraz że nie jest produkowane z mułu węglowego. „Informację o tym, że z mułu, można znaleźć na stronie internetowej producenta” - pisze pani redaktor, co jest jawnym wprowadzeniem czytelnika w błąd. Na stronie internetowej VARMO nie ma takiej informacji, gdyż jest to nieprawda.

Powyższe przykłady dowodzą, iż w opublikowanym materiale nie dochowano elementarnych zasad, jakimi powinien kierować się dziennikarz podczas pracy nad tekstem. Szereg konsekwentnie powtarzanych stwierdzeń, które są niezgodne z prawdą, godzi w dobre imię JSW Innowacje SA i każe zadać pytanie o rzeczywisty cel publikacji.